niedziela, 1 kwietnia 2012

Pijane misie. Winem zalane.



Lekko uzależniające :)

Moje misie wino piją, ale można je zalać dowolnym alkoholem.

Efekt rewelacyjny! Nie dość, że miśki przesmaczne, to jeszcze wino nabrało cudownej słodyczy.

Wyjadałam je prosto ze szklanki :), ale świetnie sprawdzą się choćby jako dodatek do drinków.




A teraz skomplikowana procedura przygotowania:
miśki krążą po sieci, ale pierwszy raz podpatrzyłam je u Dusi

Paczkę miśków (u mnie Haribo) wsypać do dużej, wysokiej szklanki (bądź innego naczynia). Zalać je alkoholem około 2-3 cm ponad ich poziom (sporo pęcznieją). Szklankę włożyć do lodówki i przykryć talerzykiem. Odstawić na przynajmniej tydzień, przy czym miśki należy codziennie przemieszać.
Tydzień to minimum, ale moim zdaniem im miśki starsze, tym lepsze - jak ... no właśnie :) Polecam więc trening silnej woli i przeczekanie dwóch tygodni.




Miśki powstały przy okazji degustowania wina Frizzante. Dzięki uprzejmości dotrzechdych.pl miałam okazję wziąć udział - wraz z wieloma bloggerkami - w zbiorowej recenzji Frizzante D.O.C. Piemonte Chardonnay. TU znajdziecie moją skromną ocenę. Pisałam już o tym na FB, tutaj z lekkim poślizgiem ;)
P.S. Jeśli macie ochotę, pod TYM linkiem, możecie wygenerować kod rabatowy na zestaw 6 win ze zniżką 50%.



55 komentarze:

ola pisze...

Misie w winie i juz wiem do dam znajomemu na kolejne urodzinki :D
Misie w winie przekonują mnie bardziej niż misie w wódeczce :D

Saratelka pisze...

Mi się (misie) też bardziej podoba wersja z winem! :)

basiaP pisze...

nie dość, że ładnie wyglądają, to z pewnością smakowite:)

kachna pisze...

Fajne to to! Ciekawa jestem czy jest podobny efekt z zielonymi gumowymi dzdzownicami?;-))) Dzisiaj prima aprilis, trzeba by wymyslec jakis psikus...hmmmm...Juz wiem! Zaprosze znajomych na "gumowe" aperitivo?:-)))

Rocksanka pisze...

Haha, rewelacja! :) widziałam takie w opcji z vódeczką, ale w duecie z winem...muszą być jeszcze lepsze! :)

Amber pisze...

Coś z tymi misiami jest,bo ostatnio robią furorę w sieci.

Kaś pisze...

kachna, myślę, że każde żelki się nadadzą. zielone dżdżownice byłyby świetnie :D tylko niestety w jeden dzień nie nabiorą mocy ;)
Amber, bo pyszne są :)

pasjonatka pisze...

pomysl juz mi znany, ale zawsze bombowy ;)

DarkANGELika pisze...

Na winie? chyba takie zrobię, bo za wódką nie przepadam, a wino to już inna sprawa;)

Majana pisze...

Musze ich kiedyś spróbować. To normalnie hit :))
Pozdrowienia:)

Karola pisze...

znam je, mi najbardziej smakowały z tequilą!!! :) pycha! na następną imprezę zrobię całą miskę... :)

Kamila pisze...

Pijane misie? Ciekawe czy są pełnoletnie? Fajny pomysł :)

moje pasje pisze...

:) hahaha genialne :) Też robiłam :)Ale z wódką ;) muszę spróbowac też z winem ;)

pees pisze...

helol:)
wreszcie te miśki!:)
przynieś trochę nastepnym razem :)

Nemi pisze...

Pierwszy raz widzę tak zalane miśki:) Hahaha, dobre!:)

Ala pisze...

a jeżeli zjemy za dużo... <3

Barbara pisze...

Też planuję upić miśki ;D

Karmel-itka. pisze...

hehe, te pijane misie są takie zwariowane xd
krejzole, no po prostu, krejzole!

Cytrynka pisze...

Niewinne, a jednak... To dopiero zalane misiaczki ;)

Hania-Kasia pisze...

Świetnie się prezentują. Też bardziej podoba mi się wersja z winem niż z mocnym alkoholem.

magnolia0joaska pisze...

Kuszą te misie, oj kuszą...

Sue pisze...

Ale się napiły! :D

sniadankomania pisze...

misiowe pijaczki :) muszą być świetne!

Shiral pisze...

Rewelacyjny pomysł! Zjeść takiego misiaczka z talerzyka to dopiero zaskoczenie:)

ADALIRA pisze...

Hahaha super, zwłaszcza jak zje się za dużo ;)

pieczarka mySia pisze...

Tez je robilam :) sa wspaniale! ;D

niebochce pisze...

czuję, że przetestuję misiaczki albo inne potwory z martini zamist oliwek :P.

Sabienne pisze...

Bomba! I te zdjęcia. Też zrobię, bo i miski lubię i wino;-), także takiej mieszanki sobie nie odmówię..i jeszcze te kolory!;-)

Arvén pisze...

Mam obawy że wchodziłyby mi za dobrze i szybko osiągnęłabym stan charakterystycznego rozmazania i rozmarzonych oczu :P
Ale co tam :D

Evitaa pisze...

Hehe super te pijane miśki. I zdjęcie z porównaniem trzeźwych i pijanych oraz napęczniałych też fajne :)

Cysia pisze...

Robiłam te miśki już,kilka razy, są rewelacyjne, moment, gdy je wreszcie mogę wcinać to jak przekroczenie bram raju :D

wilczyca-Aga pisze...

żelki to mój smakołyk. Fajny pomysł!

Ola pisze...

te miśki muszą być mocne:)

życie & podróże
gotowanie

Shyfull pisze...

też je robiłam, ale w wódce :) z winem tez zmieszam a co ;)

Lena pisze...

uulala :):) bardzo fajny pomysł:D

Jolanta Szyndlarewicz pisze...

widziałąm je już kilka razy i chyba w końcu i ja spróbuję:) ja wyjem miśki, Mąż wypije wino:)

lutka40 pisze...

Świetne zdjecia tych maleńkich pijaczków .Jak człek je pociumcia takie napęczniałe to jak wstaje ?

magda k. pisze...

co za cudowny pomysł :) jestem pewna, że przy pierwszej okazji wypróbuję :)

Marta @ śniadania pisze...

Aż mi się zachciało zimnego musującego wina z takimi miśkami!

Kasia_h pisze...

Jak pieknie bąbelkują:) Uroczy poprawiacz humoru!

Smaczny Kąsek pisze...

Miałam już okazję skosztować takiego drinka... Pięknie wygląda i jest po prostu pyszny! :)

burczymiwbrzuchu pisze...

Genialne są te misie! Muszę w końcu ich spróbować :) Podobało mi się porównanie, że im starsze, tym lepsze!

Limonka pisze...

Zabrzmiało jak dowcip primaaprilisowy. Ale komentarze mówią co innego. To ci dopiero odkrycie. Chyba podkradnę żelki Młodszym. Pozdrawiam

Ivka pisze...

Genialne! Jutro biegnę do sklepu i zalewam niedźwiadki:)

Kaś pisze...

Limonka, nie, nie to nie żart ;) gorąco polecam

Kaś pisze...

Ivka, u mnie "dochodzi" już kolejna partia :)

Gosia pisze...

Ależ kusząco wyglądają zza tych bąbelków :))

Dota pisze...

kurcze...chyba tez takie zrobie...miski mam i jakies wino w lodowce tez sie znajdzie....

Biedr_ona pisze...

Fotografia z pewnością budzi zainteresowanie i potęguje 'apetyt' ;-)


www.przysmakiewy.pl

pollyzeczki pisze...

Oj dzieki dzieki dzieki!!! mam kilka win ktore sa wytrawne i te miski moze spowoduja ,ze zostana wypite...:) a mislki to mój nałóg wiec 2 w 1 :)

Kaś pisze...

Beata, wytrawne wino nabierze dzięki nim takiej cudownej słodyczy. i miśki i wino robią się rewelacyjne :)

Anonimowy pisze...

Genialne!co prawda jutro do pracy, ale chyba zaryzykuje i zrobie!akurat mam skladniki!zlote miski z Lidla za dyszke sa, winko jest :) mozna robic!

Anonimowy pisze...

Kasiu, u mnie właśnie produkują się te miśki i jakieś bardzo podatne na picie są, bo po jednym dniu urosły dwukrotnie :)

Pozdr.
Lila

Kaś pisze...

Lila, no to rzeczywiście zachłanne miśki :) szybciej dojdą :D
a dałaś Haribo czy inne? hehe przetestowałam kilka rodzajów i zauważyłam, że Haribo, jako najtwardsze, najwolniej puchną
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Kupiłam jakieś zwykłe z Biedronki, tak samo jak i wino :)
W dodatku wino słodkie, więc teraz jest mega słodkie, ale pyszne, bo takie lubię :)

Dzisiaj zrobię kolejną porcję, akurat wyjeżdżam na parę dni, więc po powrocie będzie wyżerka :)

Ale może tak jak piszesz, spróbuję Haribo :)

Pozdr.
Lili

Prześlij komentarz

Witam!
Jestem Kasia. Chętnie poznam i Twoje imię/nick jeśli komentujesz jako Anonimowy.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz!

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Add