sobota, 14 czerwca 2014

Chả giò / Fried spring rolls / Sajgonki



Wzięło mnie na wspominki! Ponad pół roku temu pisałam Wam o moich cichych planach wyjazdu do Wietnamu. Ciche plany zmieniły się w wielkie marzenie, które finalnie udało się zrealizować, a wyjazd był najlepszą rzeczą, jaka mogła mi się przydarzyć. Zmienił dużo, bardzo dużo, ale nie to tym chciałam pisać. Znacie to uczucie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia (hehe wszystko się kręci wokół kuchni :))? Właśnie! Mogę chyba w końcu zdradzić, że jedną nogą jestem już… na Filipinach :D Umowy podpisywane, bilety rezerwowane, szczegóły dopinane. Ogólnie mną nosi i mnie roznosi, ale to chyba normalne. Wracając do wspominek, skoro na horyzoncie pojawiła się wizja kolejnego wyjazdu, pora na kulinarny powrót do poprzedniego. Sajgonki! Czyli (fried) spring rolls, czyli chả giò po wietnamsku. 

Poniższy przepis to wersja smakowa, do której mam szczególny sentyment. Podczas jednej z podróży do południowych prowincji, w jednym z domów rodzinnych naszego kolegi, mieliśmy za zadanie gotowanie w grupach – potrawy typowo wietnamskiej oraz tak zwanej „zagranicznej”. Trafiłam do grupy, w której mieliśmy się uczyć właśnie sajgonek – najlepszej grupy ;) Dziś przedstawiam Wam wersję wtedy przyrządzoną – sajgonki z mięsem wieprzowym, marchewką i selerem. Jak wszystko w Wietnamie, podawane z sosem sojowym, chilli bądź rybnym.



książeczka z przepisami, odręcznie napisana, nawet z rysunkami, od kochanej Anh 
- studentki, u której mieszkałam. najlepszy prezent!



Składniki: 
  • 300 g mięso wieprzowego, dla ułatwienia może być mielone 
  • 1 mały seler 
  • 1 duża marchewka 
  • sól, pieprz, sos chili i sojowy do smaku 
  • olej rzepakowy do smażenia* 
  • kilkanaście arkuszy papieru ryżowego 
  • sos rybny/sojowy/chili do podania 

* ok, tam na rzepakowym raczej nie smażyli, więc to jedyna modyfikacja wersji oryginalnej. potrawy na nim smażone mniej go chłoną i łatwiej się go odsącza, więc niech ta zmiana będzie wybaczona ;) 


Przygotowanie farszu 

Warzywa posiekać w podłużne, bardzo! cienkie słupki lub zetrzeć na tarce o dużych oczkach i dodatkowo posiekać wzdłuż – jeśli kawałki będą za grube, nie dosmażą się. Przygotowana warzywa dodać do mięsa, dobrze wymieszać, a całość doprawić solą, pieprzem i sosami wedle swojego smaku. Farsz odstawić na pół godziny/godzinę, by przeszedł smakami. 


Formowanie sajgonek 

Przygotować dużą deskę do krojenia i miskę z wodą. Papier ryżowy zamoczać w całości w wodzie i rozłożyć na desce. Po ok. 10-15 sekundach powinien być już miękki i gotowy do formowania. W dolnej części wyłożyć ok. łyżki farszu, zawinąć papier od dołu, by zakrył farsz, następnie zawinąć do środka boki (aby były równoległe względem siebie), a następnie rolować wzdłuż sajgonkę. Jak na zdjęciach. Aby przygotowanie sajgonek poszło mega szybko, można przygotować dwie deski: gdy na jednej będzie odłożony papier do zmiękczenia, na drugiej można w tym czasie formować sajgonkę. 


Smażenie

Na głębokiej patelni rozgrzać olej – na ok. 2 cm i smażyć sajgonki na złoty kolor z obydwu stron. Gotowe wyłożyć na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, by odsączyć je z nadmiaru tłuszczu. 

Jeśli wykorzystamy już papier ryżowy, a zostanie trochę farszu można przygotować z nich coś na kształt małych kotlecików i również usmażyć. 




**************



A tu kilka migawek z przygotowywania sajgonek. Mięso siekane tasakiem – mnie zajęłoby to milion lat, tam Pani domu zrobiła to w parę minut. Kilka prostych składników, a smak znakomity. Na dolnym zdjęciu efekt końcowy naszego grupowego gotowania. Sajgonki oraz tosty francuskie z czekoladą i orzechami – mój wymysł, który zyskał powszechne uwielbienie :D Tosty zniknęły pierwsze ze stołu, yyy znaczy z podłogi, a później grupa wybrała właśnie je na bożonarodzeniowe śniadanie. 



W nawiązaniu do sajgonek, a dokładnie papieru ryżowego, pewnego razu odwiedziliśmy miejsce, w którym mogliśmy zobaczyć, jak wyrabiano papier ryżowy w domowych warunkach kilkadziesiąt lat temu. Ba, nie tylko zobaczyć, ale i zrobić samemu. Jak widać po mojej minie, po wykonanym zadaniu spora duma i jeszcze większy zaciesz (nie tylko mój!) :D 



Wspólne posiłki to podstawa. Wystarczy przestronny pokój i podłoga ;) Siadamy w kręgu i biesiadujemy! Domowe jedzenie było tak dobre, że często po prostu pochłanialiśmy wszystko bez słowa. Rodziny martwiły się, że nam coś nie smakuje czy nie pasuje. Nic bardziej mylnego! Jedliśmy jak w amoku, bo było pysznie :D


31 komentarze:

Małgorzata K pisze...

przypomniałaś mi jak dawno nie robiłam sajgonek :) a są takie pyszne przecież :)

Małgorzata K pisze...

p.s. trzymam kciuki za udany wyjazd :*

Renata Walczak pisze...

Dawno nie robiłam sajgonek, ale przy oryginalnym przepisie moje wypadają blado
Kasiu szczęśliwej podróży i wracaj do nas z nowymi pomysłami i przepisami:)

Agata pisze...

Ale wspaniała to przygoda musiała być :)

Wilczyca Aga Strzęciwilk pisze...

Dzięki, że podzieliłaś się tym cudownym smakiem. Powodzenia w dalszej realizacji marzeń. Trzymam kciuki!

Monika W pisze...

Uwielbiam sajgonki :) Kusisz tymi zdjęciami i wspomnieniami, aż człowiek chce sam zwiedzić te tereny.

Oby wyjazd na Filipiny był równie owocny jak ten do Wietnamu :)

domowacukierniaewy.blox.pl pisze...

Piękne zdjęcia, bardzo apetyczne sajgonki :)
Życzę powodzenia w kolejnej, egzotycznej podróży! :)

Gosia Szulc pisze...

Kasiu, niesamowicie zazdroszczę tego Wietnamu! Wspaniała kuchnia, ludzie i miejsca :) Wrzuć koniecznie więcej zdjęć!

Sajgonki oczywiście pycha, gdyby tylko nie miały tylu kalorii...;)

Natalie pisze...

Lubię sajgonki! Ale dla mnie tylko te warzywne ;)

Jey pisze...

uwielbiam je! chociaż ja wybieram wersję bezmięsną, ale tak czy siak, sajgonki wyszły Ci idealne, niczym z dobrej chińskiej restauracji :)

Krystyna Boner pisze...

Świetnie Kasiu przedstawiłaś przepis na sajgonki, aż zrobiłam się godna. Chętnie zjadłabym. Zachęciłaś mnie i chyba się skuszę. Kasiu, powodzenia w kolejnej podróży :)

Kamila pisze...

Zrobię sobie - koniecznie! Pycha!

Evi pisze...

Filipiny, cudnie! Znów będzie pysznie :))

Paulina Urbańczyk pisze...

OMG :O Robi wrażenie !

Veggie pisze...

Bardzo cieszę się, że trafiłam na ten wpis, bo do tej pory myślałam, że to bardzo, bardzo trudne, a tymczasem okazuje się, że każdy może sobie z tym poradzić :-)

toffi pisze...

ja przy robieniu sajgonek improwizowałam :D
ciekawa jestem co za smaki przywieziesz!!!

SMAKOWE KUBKI pisze...

Kasiu rewelacyjna relacja zaowocowała świetnym przepisem, kocham smaki orientalne, w Wietnamie nie byłam, ale Tajlandia , Singapur, Peru, Chiny mam za sobą, dzięki Tobie zwiedziłam kulinarnie , dzięki za podzielenie sie wrażeniami. Życzę szczęśliwej , pełnej doznań kulinarnych i estetycznych , dalszych podróży.

Magda C. pisze...

Wspaniały przepis! Ale mi ochoty narobiłaś, zjadłabym :)

Kasia pisze...

Ale fajne jedzonko, aż mi się oczy zaświeciły :))

Kam cia pisze...

Kasiu zazdroszczę robienia sajgonek i do tego z takim towarzystwie :)

Justyna Żak pisze...

bardzo lubię sajgonki, dobrze, że mi przypomniałaś o nich wieki nich nie jadłam:)

JustInka pisze...

Cudowne zdjęcia i miny mówią wszystko! Zazdroszczę wyprawy jak nie wiem co, już nie mogę się doczekać relacji z kolejnych wypadów!

Poezja Smaku pisze...

Bezcenne wspomnienia!

Złota Kasieńka pisze...

Uwielbiam sajgonki ale sushi bardzie :) Skorzystam na pewno z Twojego przepisu.
Pozdrawiam

Marzena pisze...

Jak ktoś raz posmakuje takiego życia to go będzie ciągnęło...:-) Młoda jesteś i fajnie, że masz takie możliwości:-) Tylko pozazdrościć. A sajgonki uwielbiam i chętnie spróbuje Twoich, w końcu prosto od źródła;-)

Cytrynka pisze...

Domowe sajgonki. Próbowałam niegdyś, aczkolwiek do mistrzostwa (jeszcze!) nie doszłam.
Baw się dobrze w podróży! :)

DżemDżus pisze...

Nauka u źródła i domowe jedzenie to najlepsze co może nam się zdarzyć w podróżach dużych i małych. Z niecierpliwością czekam na następna relację. Moje małe podróże czasami owocują podobnymi przeżyciami, ale na znacznie mniejszą skalę :)

Back Taste pisze...

Ojej jakie cudowne:) chyba wybiorę się do jakiejś restauracji i skosztuję tych specjałów.

Miłej podróży i wrażeń kulinarnych Kasiu:)

Łucja pisze...

Wspaniała przygoda i jedzenie zupełnie mi obce, jednak chciałabym popróbować :D

Patrycja pisze...

Nawet nie wiesz jakiego mi smaka narobiłaś!

Aga pisze...

Szukałam takiego przepisu! Zapisany, na pewno będzie wykorzystany :)

Prześlij komentarz

Witam!
Jestem Kasia. Chętnie poznam i Twoje imię/nick jeśli komentujesz jako Anonimowy.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz!

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Add