wtorek, 8 lipca 2014

BlogerChef - Finał w moim obiektywie



Miniony weekend upłynął mi pod hasłem BlogerChefa - konkursu dla blogerów kulinarnych. Sobota była dniem Wielkiego Finału, zaś w niedzielę odbył się Piknik Kulinarny, o którym napiszę w kolejnym poście. Tak w skrócie, zanim przejdę do fotorelacji, było mega :) Piękny hotel - Windsor Hotel Palace w Jachrance pod Warszawą, ciekawe i zaskakujące warsztaty oraz pokazy kulinarne, pyszne jedzenie, no i emocje, emocje, emocje. Te ostatnie oczywiście dotyczyło stricte finalistów konkursu, ale nie sposób, by atmosfera nie udzielała się także obserwatorom!





Zacznijmy od początku... miejscówki! :) Cała impreza odbywała się w 4-gwiazdkowym hotelu Windsor w Jachrance. Co tu dużo pisać, jest piękny! Przestronne i eleganckie wnętrza, spokojna okolica, wiele atrakcji, m.in. strefa spa, siłownia, bary, klub, liczne sale balowe/jadalne, i coś dla rozrywki, typu kręgielnia czy bilard. Zakładam jednak, że mogło być tego sporo więcej ;)




Nawiązując do najważniejszego - Wielkiego Finału - poniżej dania uczestników. Finał składał się z dwóch części: najpierw blogerzy gotowali wymyślone przez siebie wcześniej dania (właśnie te na pierwszym kolażu), a po przerwie musieli przygotować potrawy z rzeczy udostępnionych przez organizatorów (drugi kolaż). 





Oczywiście nie może zabraknąć sylwetek samych uczestników. Umieściłam ich w kolejności finalnie zajętych miejsc. Wygrał Paweł z bloga Kuchnia Słonia, druga była Ania (dla mnie najlepsza :) Czosnek w pomidorach), trzecia Maryna (Smakiem Pisany), czwarta Joanna (Na cztery widelce) i piąta Karolina (Kuchnia Smakoszy). Sama raz uczestniczyłam w finale konkursu kulinarnego z gotowaniem na żywo  i wiem, jak wielki jest to stres, tym bardziej więc podziwiam całą piątkę i gratuluję kuchennych poczynań!




"zza kulis" :)



Srogie jury...



Wyniki finałowego gotowania miały zostać ogłoszone wieczorem na uroczystej kolacji, a w międzyczasie miałam okazję wziąć udział w warsztatach z syfonami ISI. O syfonach słyszałam dużo, ale nigdy tak naprawdę nie miałam z nimi bezpośredniego kontaktu, więc niemałe było moje zdziwienie, kiedy wyszło z nich rewelacyjne tiramisu, mus czekoladowy, olej tymiankowy, czy lekki sos z sera pleśniowego. Przy okazji gotowaliśmy również mięso metodą sous vide - tak delikatnego mięsa chyba nie jadłam... naprawdę rewelacja.




Wieczorem była uroczysta kolacja i ogłoszenie wyników. Ciężko było się przedostać ;) postaram się później zaktualizować zdjęcie laureatów.



Wielką atrakcją, przynajmniej dla mnie, był pokaz przygotowywania... robaczków wszelkiej maści. Zaczął się od larw mącznika (te malutkie), które, w zasadzie jako jedyne, mnie obrzydzały. Hehe a może dlatego, że były pierwsze i najgorsze, z resztą poszło już lekko :) Drugie w kolejce były świerszcze i muszę przyznać, że były rewelacyjne! Zjadłam ich nawet całkiem sporo - chrupiące i pikantne, trochę jak chipsy. Później były karaczany, trochę ciężkie do pogryzienia, najlepsze ze specjalnym "dżemikiem" (nie chce wiedzieć z czego był ten dżemik :)), a na koniec skorpiony. Mięso wysysane z korpusu to trochę jak... kurczak bez soli, ale do przyjęcia. 

Co prawda te robaczki mogą być trochę makabryczne, ale osobiście uwielbiam wszelkie "wyzwania" i dla mnie była to mega fajna rzecz. 




Na kolacji był również pokaz zup w nietypowych odsłonach, ale byłam już taka najedzona (nie, nie tylko robaczkami), że ciężko byłoby cokolwiek więcej zmieścić. Wieczór zakończyłam mini pląsami na parkiecie klubu, ale nocna oferta hotelu jest dużo bogatsza - do dyspozycji gości były jeszcze stoły bilardowe, kręgielnia i oczywiście bar.



Ciąg dalszy nastąpi... w kolejnym poście relacja z Pikniku.

PS część zdjęć z instagramowego profilu, zapraszam!

8 komentarze:

Ania Kosterna-Kaczmarek pisze...

Piękna relacja. Dziękuję za miłe słowa:)
Pozdrawiam cieplutko i do zobaczenia!

Marysia pisze...

Widać, że było bardzo smacznie!

Karla pisze...

Świetna relacja Kasiu! Aż żałuję, że nie mogłam tam być :(( Niestety finał zbiegł się z moimi urodzinami i rozdaniem dyplomów na podyplomówce. Mam nadzieję, że w przyszłej edycji będę mogła uczestniczyć jako widz :)

Salvador Dali pisze...

Cieszę się, że mogłam cię poznać! :)
A finał był baardzo stresujący, to fakt :) ale miło wspominam :)

Daria Diering pisze...

świetna relacja! :)
Ten weekend był naprawdę świetny, wiele przeżyć i nowych doświadczeń! :)

Pozdrawiam ciepło! :)

toffi pisze...

nieźle! szkoda, że tego typu imprezy zawsze są 'gdzieś'...
robaczki... no pycha ;/
:D

filmy online pisze...

Rewelacja! :)

Magda C. pisze...

Dzięki za relację, zazdroszczę:)

Prześlij komentarz

Witam!
Jestem Kasia. Chętnie poznam i Twoje imię/nick jeśli komentujesz jako Anonimowy.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz!

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Add