Klasyka. Za oknem w końcu prawdziwa zima, więc nic tak nie pokrzepi zmarzluchów jak gorąca czekolada. U mnie przygotowana z mlecznej i gorzkiej 60%, gdzie pierwsza nadała słodyczy, a druga głębi smaku. Do tego odrobina bitej śmietany i nic więcej do szczęścia nie trzeba ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 stycznia 2017
niedziela, 29 marca 2015
Chałwowiec bez pieczenia
Przyznam się Wam, że jakiś czas temu miałam mały kryzys kulinarny. Do kuchni było mi jakoś nie po drodze, a piekarnik zanosił się kurzem do tego stopnia, że nie przeszedłby testu białej rękawiczki. I nagle ba dum tss! Przygotowałam to ciasto. Idealny smak na nowo przywrócił siły i chęci do domowych wypieków. Bo jednak nic lepszego na świecie nie ma - pod względem czysto kulinarnym oczywiście :)
Aby zachęcić do jego przygotowania, przytoczę scenkę, która rozegrała się u mnie w domu. Pierwszy kawałek, tradycyjnie, dostał na spróbowane Tata. Domowy tester słodkości wszelakich. I tym razem przeszedł samego siebie! Najpierw usłyszałam nieśmiałe "mmm mmm mmm". Niczym w reklamie jogurtów :) Później padły bezcenne słowa "... trzeba jeść wolno, by jak najdłużej smakować". I to w tonie pełnej błogości. Ja w pełni podzielam jego zdanie! Mimo że za samą chałwą nie przepadam, to jednak w kremie sprawdza się wyśmienicie. Krem jest delikatny, maślano-budyniowy, ale nie za ciężki. Jego słodycz przełamuje konfitura wiśniowa i delikatny posmak kawy. Smak całości podkręca nutka amaretto, która znajduje się samym kremie chałwowym, a dodatkowo nasączone są nim herbatniki i biszkopty. Po cichu...zapomniałam namoczyć biszkoptów ;) Mimo to ciasto i tak wyszło wyborne i każdy się nim zachwycał. Zostało nawet zamówione na zbliżające się święta, więc tym bardziej polecam! Na Wielkanoc jak znalazł.
PS Ciasto najlepsze jest dwa, nawet trzy dni po przygotowaniu, gdy smaki się "przegryzą" - niestety ciężko się powstrzymać po spróbowaniu kawałeczka, więc najlepiej schować na dnie lodówki, zakryć i chwilowo zapomnieć, by nie kusiło ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)