Dziś post z odrobiną prywaty i emocjami, bo zapowiada się szalony weekend!
Zerwałam się z rana (po nocy hurtowego pieczenia ciastek) na nieplanowany, nagły wyjazd na warsztaty fotograficzne. Tuż po nich czeka mnie rozmowa "rekrutacyjna" na linii Warszawa-xxx w sprawie mojej azjatyckiej przygody (aaa trzymajcie kciuki!). Po powrocie do domu, zapewne około 21-22, wielkie pieczenie kilku ciast i muffinek, bo w sobotę debiutuję jako wystawca w łódzkich Eko Targu. Nie, to jeszcze nie koniec - w niedzielę jestem wolontariuszem na dwóch pod rząd imprezach biegowych. Oj będzie się działo! :D
I w tym miejscu zapraszam na OFF Piotrkowską od 9 do 15 - sobota 14 września!!! Będą same pyszności ;)
A wracając do zupy - za warzywnymi kremami przepadam i jadam niemal codziennie. Ponieważ na działce szpinak rozrósł się jak szalony i musiałam go jakoś spożytkować, ochoczo dodałam go do akurat gotowanej
zupy z cukinii. Eksperyment się udał, a sam szpinak sprawdził się świetnie - nadał ostrzejszego smaku oraz intensywnie zielonego koloru. Podobnie było w przypadku
zupy z patisonów - w tym przypadku dodatek szpinaku równie dobrze zdał egzamin smaku.
PS Jak pewnie widzicie, na zdjęciu widać patisony - akurat je miałam pod ręką, bo cukinie poszły na zupę :) W każdym razie zarówno wersja "cukiniowa", jak i "patisonowa" są wizualnie są identyczne, więc zdjęcie jest mocno uniwersalne :)