Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 kwietnia 2015

Świąteczne babeczki Lottomaniaka - cytrynowe z kremem



Proste, szybkie w przygotowaniu, a jednocześnie efektowne. Z pewnością mogą posłużyć za dekorację wielkanocnego stołu – a co ważniejsze, jadalną i przesmaczną dekorację :) 

Maślane babeczki o cytrynowym smaku i aromacie, w towarzystwie genialnego, delikatnego, serowego kremu bez dodatku masła. Mała alternatywa dla bab wielkanocnych - samo ciasto jest typowo „babkowe”, jedynie upieczone w innej formie. Tradycja pozostaje zachowana :) 

PS Macie u siebie tradycję zajączka wielkanocnego? Przyznam, że u nas w domu nigdy prezentów z okazji Wielkiejnocy nie było. Szkoda, nie szkoda... ;) Może podobnie jak w przypadku urodzinowych prezentów puszczę lotka w ciemno i pozostanie mi obserwować najnowsze wyniki lotto. Swoją drogą te jajeczka z wierzchu to trochę jak piłeczki w losowaniu... to chyba znak ;)


Ponieważ to ostatni post przed Wielkanocą, 

życzę Wam 
ciepłych, zdrowych, rodzinnych 
i przesmacznych Świąt!!! 


niedziela, 29 marca 2015

Chałwowiec bez pieczenia



Przyznam się Wam, że jakiś czas temu miałam mały kryzys kulinarny. Do kuchni było mi jakoś nie po drodze, a piekarnik zanosił się kurzem do tego stopnia, że nie przeszedłby testu białej rękawiczki. I nagle ba dum tss! Przygotowałam to ciasto. Idealny smak na nowo przywrócił siły i chęci do domowych wypieków. Bo jednak nic lepszego na świecie nie ma - pod względem czysto kulinarnym oczywiście :)

Aby zachęcić do jego przygotowania, przytoczę scenkę, która rozegrała się u mnie w domu. Pierwszy kawałek, tradycyjnie, dostał na spróbowane Tata. Domowy tester słodkości wszelakich. I tym razem przeszedł samego siebie! Najpierw usłyszałam nieśmiałe "mmm mmm mmm". Niczym w reklamie jogurtów :) Później padły bezcenne słowa "... trzeba jeść wolno, by jak najdłużej smakować". I to w tonie pełnej błogości. Ja w pełni podzielam jego zdanie! Mimo że za samą chałwą nie przepadam, to jednak w kremie sprawdza się wyśmienicie. Krem jest delikatny, maślano-budyniowy, ale nie za ciężki. Jego słodycz przełamuje konfitura wiśniowa i delikatny posmak kawy. Smak całości podkręca nutka amaretto, która znajduje się samym kremie chałwowym, a dodatkowo nasączone są nim herbatniki i biszkopty. Po cichu...zapomniałam namoczyć biszkoptów ;) Mimo to ciasto i tak wyszło wyborne i każdy się nim zachwycał. Zostało nawet zamówione na zbliżające się święta, więc tym bardziej polecam! Na Wielkanoc jak znalazł.

PS Ciasto najlepsze jest dwa, nawet trzy dni po przygotowaniu, gdy smaki się "przegryzą" - niestety ciężko się powstrzymać po spróbowaniu kawałeczka, więc najlepiej schować na dnie lodówki, zakryć i chwilowo zapomnieć, by nie kusiło ;)

piątek, 30 stycznia 2015

Sernik z ziemniakami



Tyle się o nim nasłuchałam, że w końcu trzeba było spróbować. Skoro robiłam już tort ziemniaczany, czy pączki z ziemniakami, sernik z tym wielostronnym kulinarnie warzywem też musiał się udać. I to jak się udał! Kremowy, ciężki, mazisty, taki tradycyjny, polski sernik. Żeby nie było wątpliwości - ziemniaków nie czuć nic a nic, ani w smaku, ani w konsystencji. Służą w tym przypadku jako źródło skrobi, zamiast mąki. I radzą sobie w tym znakomicie. Gorąco polecam sernik!!! Wiem, że wciąż karnawał, ale u mnie już jest zaklepany na Wielkanoc :)

piątek, 18 kwietnia 2014

Babka z advocatem i krówkami



Babka, której nie mogło u mnie zabraknąć. Za krówkami w wielkanocnych wypiekach przepadam (patrz mazurek z krówkami), a z kolei z advocatem mocno się polubiliśmy przy okazji ostatnio publikowanego sernika. Babka stała się więc wypadkową ulubionych smaków - i to jakże udaną!

Specjalnie nie siekałam zbyt drobno krówek, dzięki czemu drobne kawałki są wyczuwalne w cieście - bajka! Smak advocatu na tyle subtelny, aby kawałka babki nie trzeba było odmówić najmłodszym. Całość oczywiście jest przesłodka, ale to w końcu wielkanocna baba. I co ważne, połączenie krówkowo-adwokatowych smaków daje obłędne wrażenia zapachowe - zabójczo pachnie już podczas pieczenia, później aromatem może zdobić świąteczny stół.

Ponieważ to już ostatni post przed świętami...


Życzę Wam Pogodnych, Radosnych, Rodzinnych
i Przesmacznych Świąt Wielkanocnych!


wtorek, 15 kwietnia 2014

Mazurek z białą czekoladą



Mazurek od zawsze kojarzył mi się z czymś mega słodkim. Masy, lukry, kremy, polewy, powidła... plus tysiąc cukrowych ozdób :) Tegoroczna propozycja na pierwszy rzut oka jest może skromna wizualnie, ale nadrabia - i to z nawiązką! - kwestię smaku. Mazurek wypełniony białą czekoladą to czyste niebo w gębie, szczególnie jeśli ta czekolada ma lekko ciągnącą, kremową konsystencję. Jest absolutnie bezbłędny! Dla czekoladoholików i nie tylko :)

PS Koniecznie krójcie go na małe kawałki (a kroi się idealnie), bo zasłodzenie gwarantowane :)

A miłośnikom kajmaku polecam na święta mazurka kajmakowego lub krówkowego.


czwartek, 3 kwietnia 2014

Sernik z advocatem i polewą kajmakową



Nieśmiało wchodzę w przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Choć... w sumie całkiem śmiało, bo z procentami :) Sernik na specjalne okazje, bo advocat jest dość mocno wyczuwalny - oczywiście, wedle gustu, można zmniejszyć jego ilość - ale nam bardzo odpowiada nieco bardziej "odświętna" wersja. Zresztą advocat świetnie równoważy słodycz kajmaku o smaku czekoladowym - obłęd! Do tego spód z czekoladowych ciasteczek. Mało? Dorzucę jeszcze orzechy włoskie z wierzchu :) Polecam! U nas na pewno zagości na Wielkanoc.


sobota, 30 marca 2013

Babka majonezowa



Babka na majonezie. Idealna na Wielkanoc


Wspaniale wilgotna, ale bez śladu zakalca. Mięciutka i bardzo delikatna.
Majonezu nie czuć nic a nic. Pytając nieświadomego składników Tatę, czy czuje majonez, z początku nie wiedział o co mi chodzi i nie krył zdziwienia, gdy dowiedział się, że jest w babce :)

Ponieważ jej przygotowanie jest banalne i szybkie - wystarczyz zmiksować razem wszystkie składniki - i bardzo długo zachowuje świeżość, dziś szczególnie ją Wam polecam. Na wielkanocny stół będzie jak znalazł. Ja sama zaraz zabieram się za przygotowanie kolejnej, bo Rodzinka zażyczyła powtórki przepisu właśnie na święta.




Składniki
babką zachwyciłam się u Joli, a przepis pochodzi z blogu Kasi - Gotuję, bo lubię
  • 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 szklanka cukru
  • 4 duże jajka
  • 3/4 szklanki majonezu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki umieścić w dużej misie i miksować ok. 3-5 minut (aby cukier się rozpuścił). Następnie ciasto przelać do natłuszczonej formy i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni (u mnie termoobieg 160 stopni). Piec ok. 50 minut do suchego patyczka. U mnie babka była gotowa po 45 minutach- najlepiej więc sprawdzać stopień upiecznie już po jakiś 40 minutach.
Babkę trzymałam ok. 15 minut w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, następnie ją wyjęłam i studziłam w formie ok. godziny. Dopiero po tym czasie delikatnie wyjęłam ją z formy i przełożyłam na kratkę.
Wystudzoną babkę posypać cukrem pudrem bądź polukrować/polać ulubioną polewą.

 


   



Wesołych Świąt Kochani!

Zdrowych, radosnych, pogodnych 

No i smacznych :) 

 


czwartek, 28 marca 2013

Mazurek z orzechami i kajmakiem



Mazurek orzechowy z domowym kajmakiem

Podwójnie orzechowy,  bo na orzechowym spodzie i orzechami zatopionymi w kajmakowej polewie


Cudownie kruchy, ale jednocześnie delikatny, wręcz rozpływający się w ustach spód o wyczuwalnym, orzechowo-cytrynowym smaku i aromacie. Z pewnością będę go wykorzystywać w kolejnych mazurkach. Oprócz walorów smakowych i zapachowych przemawia też za nim zupełnie bezproblemowe i szybkie przygotowanie (nie trzeba chłodzić w lodówce). Po prostu "perfekcyjny".

O wypełnieniu mazurka - chrupiących orzechach zanurzonych w domowym, ciągnącym kajmaku - chyba nie muszę dużo pisać :)

Gorąco polecam, nie tylko na Wielkanoc. Upieczony na większej blaszce i pokrojony w nieduże kwadraciki z powodzeniem może zastąpić ciasteczka do kawy.




Składniki na spód (tortownica o średnicy 18 cm*):
przepis podpatrzony u Ani z Strawberries from Poland, podaję po moich zmianach w proporcjach
  • 60 g orzechów włoskich
  • 60 g cukru
  • 60 g masła, miękkiego
  • 70 g mąki pszennej
  • 2 małe żółtka
  • skórka starta z jednej cytryny
Dodatkowo:
  • 60-70 g orzechów włoskich
  • garść płatków migdałów, uprażonych na suchej patelni

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (u mnie 160 przy termoobiegu). Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia i założyć obręcz.

Orzechy włożyć do malaksera i zmielić na półgrubo, dodać do nich połowę cukru (30 g) i razem zmielić całość na gładką masę.
W dużej misce utrzeć masło z resztą cukru (30 g), dodać żółtka - utrzeć, a następnie orzechy z cukrem i ponownie utrzeć. Na koniec wsypać mąkę oraz skórę z cytryny, po czym dokładnie wymieszać całość łopatką. Ciasto będzie lepiące, ale nie dosypywać mąki.

Ciasto przełożyć do formy. Następnie wygładzić powierzechnię starając się jednocześnie, by przy bokach było trochę więcej ciasta - docisnąć je do brzegów tortownicy (brzegi powinny wyjść na 0,5-1 cm wysokości). Formę wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 20-25 minut - aż wierzch ciasta ściemnieje i stanie się ciemno złoty (u mnie ok 21 minut; czas pieczenia w dużej mierze uzależniony jest od rodzaju piekarnika oraz wielkośći pieczonego spodu). Po upieczeniu zostawić na 5-10 minut w piekarniku przy otwartych drzwiczkach, po czym zdjąć obręcz z tortownicy, a następnię - chwytając za papier do pieczenia - zsunąć podpieczony spód z blachy na kratkę i tam pozostawić do całkowitego ostygnięcia. Po tym czasie, wyłożyć na nim orzechy.

*Można oczywiście użyć standardowej wielkość tortownicy (ok. 24 cm) bądź też blaszki (30-40 cm), wówczas stosujemy TE proporcje składników na ciasto.



Polewa kajmakowa - gotowa w 10 minut
podpatrzona u Gordona Ramsay'a na BBC Good Food; moja wariacja na temat jej przygotowania
  • 125 g cukru
  • 2 łyżki wody
  • 80 g śmietany
  • 25 g masła

Na rozgrzaną patelnię wsypać cukier oraz dodać dwie łyżki wody - przemieszać całość ruszając patelnią. Podgrzewać na średnim ogniu aż cukier się skarmelizuje - stanie płynny, jednolity, ciemno złoty. Potrwa to ok. 5 minut. Cukier zacznie się rumienić od środka patelni - kiedy to nastąpi, możemy "poruszać" patelnią by przemieszać cukier bądź po prostu zamieszać drewnianą łopatką. Mieszać aż cały cukier się skarmelizuje, a następnie zdjąć patelnię z palnika i dodać masło. Szybko, choć dokładnie, wymieszać je z cukrem. Następnie dodać śmietanę i znowu wymieszać. Jeśli kajmak się zetnie, wystarczy raz jeszcze postawić patelnię na palniku - mieszać i podgrzewać aż masa znów stanie się jednolita. Gotowy kajmak od razu wylać na spód mazurka wypełniony orzechami, bo dość szybko gęstnieje.

Na koniec posypać mazurka uprażonymi płatkami migdałów.





     Cytrynowe wypieki

wtorek, 2 października 2012

Sernik kajmakowy



Będę słodzić! Sernikiem i sernikowi.
Nie bez przesady mogę stwierdzić, że to jeden z tych wypieków, którego każdy kęs to czysta przyjemność dla podniebienia!




Dla mnie IDEALNY. Pod każdym względem. 
Kremowy, ciężki i mazisty - takie serniki pamiętam z dzieciństwa i zdecydowanie przedkładam je nad te lekkie jak pianka.
Kajmakowa masa to czysta poezja smaku, a jakby kajmaku było nam mało, jest jeszcze polewa. Swoją drogą wyjadałam ją łyżeczką zaraz po przyrządzeniu :)
Wszystko na ulubionym, ciasteczkowym spodzie, zaś wykończone aromatycznymi, prażonymi migdałami.
I jeszcze dodam, że wyszedł płaski jak blat, bez żadnego pęknięcia - perfekcyjny ;)




Spód:
  • 110 g ciastek digestive
  • 30 g masła

Tortownicę o średnicy ok. 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia 
Masło roztopić i lekko przestudzić. Ciastka pokruszyć, po czym dodać do nich masło i całość wymieszać.  Ciasteczkami wyłożyć spód tortownicy, wyrównać i podpiec w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 10-12 minut (lub w opiekaczu z termoobiegiem w 170 stopniach).


Masa:
masa serowa i polewa cytowane za Liską z White Plate
  • 400 g masy kajmakowej/krówkowej [krówkowa o smaku advocata od Helio]
  • 50 g masła [miękkiego]
  • 100 g cukru
  • cukier z prawdziwą wanilią (lub zwykły wanilinowy)
  • 3 jajka
  • 600 g sera trzykrotnie mielonego [tak jak u Liski - wiaderkowy z Piątnicy]
  • 1 łyżka mąki pszennej [czubata]

Masło utrzeć z cukrem i wanilią, dodać 230 g kajmaku (resztę wykorzystamy do polewy) i utrzeć na gładką masę, następnie dodawać jajka i po łyżce sera i mąkę. Dobrze zmiksować.

Masę przełożyć na podpieczony spód, wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika, zmniejszając temperaturę do 180 st C. Piec 45-50 minut [piekłam 60 minut w opiekaczu; 150 stopni z termoobiegiem]. Po 30 minutach należy sprawdzić stopień upieczenia - gdyby sernik za bardzo się rumienił, trzeba przykryć wierzch folią aluminiową [u mnie nie było potrzeby].
Wyłączyć piekarnik i ostudzić sernik przy uchylonych drzwiczkach piekarnika [drzwiczki uchyliłam dopiero po jakiś 30 minutach od upieczenia].
Kiedy zupełnie ostygnie, wyjąć i przygotować polewę.

Polewa:
170 g masy kajmakowej włożyć do garnuszka, dodać 3 łyżki mleka i gotować na malutkim ogniu, aż masa stanie się bardziej płynna. Jeśli będzie miała grudki, należy ją zmiksować. Zdjąć z ognia, dodać 2 łyżeczki masła i dokładnie wymieszać.
Tak przygotowaną polewą polać wierzch całkowicie ostudzonego sernika.
Można posypać prażonymi płatkami migdałów (w temp. 190 st C prażymy je przez 10 minut)[należy pilnować migdałów, bo łatwo mogą się przypalić].

Wstawić do lodówki na minimum godzinę [u mnie cała noc].

Przed podaniem polecam wyjąć sernik z lodówki i odczekać godzinę czy dwie by się trochę ocieplił - choć może być to dość trudne, bo ciężko się oprzeć już samemu zapachowi :)




sobota, 7 kwietnia 2012

Mazurek z krówkami i orzechami



Na wstępie należy zaznaczyć, że mazurek z krówkami to ZŁO! Uzależniające i wciągające.

Odkroiłam parę kawałków na potrzeby zdjęć. Wzięłam jeden na spróbowanie, potem jednak sięgnęłam po kolejnego... i kolejnego... i jeszcze czwartego... pewnie gdybym całego pokroiła niedużo by zostało na nadzielę ;)

Skoro już dogłębnie zanalizowałam jego walory smakowe (tak będę sobie tłumaczyć moje łakomstwo), napiszę słów kilka - a nóż ktoś pokusi się go przygotować za rok.

Spód kruchy. Nawet bardzo. Podczas jedzenie okruszek spadnie to tu, to tam. Taki ciasteczkowy, co jak dla mnie jest wielką zaletą.
A masa krówkowa? Po prostu przepyszna - jak to krówki :) I do tego ciągnąąąca, o silnych właściwościach mordoklejkowych. No i jeszcze orzechy - przyjemnie chrupiące w ciągutkowej masie.

P.S. To mój pierwszy prawdziwy mazurek, z którego jestem mega zadowolona.
Przy okazji dziękuję Aś za wpuszczenie mnie do swojej kuchni, mimo że w efekcie złamałam wałek i zmarnowałam trochę cennego sera na sernik :p




Mazurek to miks dwóch przepisów. Spód z Moich Wypieków, masa krówkowa z Przy kubku kawy.

Kruchy spód

  • 35 dag mąki pszennej, najlepiej krupczatki
  • 10 dag cukru
  • 20 dag masła
  • 1 łyżka gęstej śmietany
  • 2 żółtka

Mąkę przesiać, dodać masło, posiekać, dodać żółtka, cukier, śmietanę, szybciutko zagnieść, owinąć folią. Odłożyć na 1-2 godziny do lodówki. Rozwałkować [najlepiej na od razu na papierze do pieczenia, którym będzie wyłożona blacha], ponakłuwać widelcem, ozdobić pozostałym ciastem, upiec na jasnozłoty kolor. Piec na blaszce 35 x 25 cm (ale spokojnie można również na 40x25 cm) w temperaturze 200 stopni przez około 20 minut [piekłam ok. 30 minut] . Ciasto jest płaskie, ale właśnie takie ma być.


Masa krówkowa

  • 0,5 kg krówek
  • 1 szklanka mleka (lepiej niepełna)
  • 2 łyżki masła

Cukierki zalać mlekiem i gotować stale mieszając, aż do rozpuszczenia. Dodać masło i gotować jeszcze 5-10 minut na małym ogniu, żeby masa lekko zgęstniała i mleko troszkę odparowało. Ciepłą masą zalać przygotowane ciasto. Można przyozdobić np. zmielonymi migdałami. Zostawić ciasto w lodówce na min. godzinę, aż masa zgęstnieje [nie wstawiałam do lodówki, masa i tak bardzo szybko gęstnieje].

*Do masy dodałam drobno pokrojone orzeszki ziemne. Wylałam na spód trochę masy, wysypałam orzeszki i zalałam je pozostałą masą. Użyłam ich dodatkowo do dekoracji. Łącznie wykorzystałam około 150 g.





 




Przy okazji życzę Wam 
CUDOWNYCH ŚWIĄT!


środa, 4 kwietnia 2012

Keks. Ten idealny.



Przepyszny. Maślany. Pełen bakali. Wilgotny. Zachowujący świeżość na długo. Prawdziwy keks.
Tak opisała go Rodzinka, totalnie nim zachwycona.

Co prawda jako nielubiąca rodzynek, keks tylko podskubywałam, ale i tak mogę go śmiało polecić.
I do powyższej wyliczanki, wychwalającej ten wypiek, muszę dodać, że nigdy nie jadłam żadnego ciasta z tak pyszną, bo krucho-chrupiącą skórką. Nie mogłam się powstrzymać i - ku niezadowoleniu domowników - wyskubałam jej sporą część :)

W końcu znalazłam w sieci przepis na keks idealny, więc i Wam go szczerze polecam!
U nas powtórka będzie na Wielkanoc, choć już wiem, że będę go robić nie tylko na święta.




Składniki:
przepis cytuję za Anią z blogu Na Miotle
  • 250 g masła roślinnego
  • 250 g mąki
  • 250 g cukru
  • 5 jajek
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 250 g bakalii*
*dałam mieszankę studencką Helio, plus dodatkową porcję rodzynek, bo oczywiście sporo orzechów z mieszanki wyjadłam podczas przygotowywania :) (są przepyszne i naprawdę konkretne, a nie jakieś drobne maleństwa)

W dużej misce - z pomocą miksera- ucieramy masło roślinne z cukrem na puszystą masę. Dodajemy po jednym żółtku i ucieramy aż masa będzie jasna i gładka. Mąkę łączymy z proszkiem do pieczenia, przesiewamy i dodajemy do masy maślanej. Bakalie siekamy ale niezbyt drobno. Posiekane bakalie łączymy z ciastem. W osobnej misce ubijamy białka na bardzo sztywną pianę. Bardzo delikatnie i stopniowo łączymy pianę z ciastem mieszając, już bez użycia miksera.

Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy ciasto do foremki. Natłuszczonym nożem robimy nacięcie pośrodku ciasta, wzdłuż dłuższego brzegu. Keks pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 50 minut. Po tym czasie sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest upieczone. W razie konieczności należy wydłużyć czas pieczenia o kilka minut [w moim szalonym piekarniku było upieczone po 1 godzinie i 20 minutach].

Upieczony keks można zjeść od razu ale ciasto zdecydowanie zyskuje na smaku gdy po wyjęciu z foremki i wystudzeniu zawiniemy je w folię spożywczą i zapomnimy o nim na 2 – 3 dni***.
***Rodzinka nie wykazała się cierpliwością - zjedli od razu :)




piątek, 24 lutego 2012

Drożdżowa babka na białkach



Drożdżowe

Jeśli zostały Wam białka po ostatkach, proponuję wykorzystać je na tą babkę.
Drożdżowa, aromatyczna, bardzo puszysta!
Jest lekko wilgotna, dzięki czemu zachowuje świeżość nawet drugiego dnia.
Bardzo polecam.




Składniki
przepis znaleziony na blogu Moje Domowe Kucharzenie; "źródło pierwotne" -  Cukrowa Wróżka
  • 50 dag mąki
  • 1 szklanka mleka
  • białka z 6-7 jajek [szklanka]
  • 1 całe jajko
  • 3 dag świeżych drożdży
  • niepełna szklanka cukru
  • 130 dag masła
  • szczypta soli
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego lub opakowanie cukru wanilinowego

Drożdże rozpuścić w połowie szklanki ciepłego mleka, dodać po łyżce mąki i cukru, a następnie wymieszać.
Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Do przesianej mąki dodać wyrośnięty rozczyn, żółtko, cukier, ekstrakt waniliowy i resztę mleka. Miksując dolewać stopione masło.
Białka (łącznie z tym z jajka, z którego mamy żółtko) ubić na sztywną pianę, dodać szczyptę soli. Powoli połączyć z ciastem, delikatnie mieszając, aż powstanie gładkie, niezbyt gęste ciasto.
Formę do babki z kominem (lub dużą keksówkę) wysmarować masłem/margaryną i wysypać mąką.
Ciasto przelać do formy, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 40 min. Pieczemy ok. 40 w 180° C.

*U mnie polana gotowym sosem czekaladowym, ale równie dobrze może to być domowa polewa czy lukier.
** Wyszła mi jedna, naprawdę wieeelka baba. Można upiec w dwóch mniejszych formach.








czwartek, 16 lutego 2012

Chałwowiec



Cudownie puszysty biszkopt i aksamitna masa kremowa. Czekoladowo-waniliowe połączenie.

Przygotowanie nie sprawia trudności, a efekt robi wrażenie - tak smakowe, jak i wizualne (a przynajmniej w przypadku tego drugiego mam taką nadzieję).

Polecam przepis - na mniejsze i większe okazje. U mnie był przygotowany na 14.02, czyli... urodziny Taty. Prezent ZACHWYCIŁ! Kiedy dowiedział się, że Mama zabrała część ciasta do pracy by poczęstować koleżanki, stwierdził z wyrzutem - "Ale to tylko dla mnie miało być" :D O ile wiem wśród poczęstowanych koleżanek słychać było również same ochy i achy.

Dziś Tłusty Czwartek... odpowiedniego przepisu brak, ale postaram się to jeszcze nadrobić :)




Składniki
przepis znaleziony na blogu Moje słodkie impresje, pochodzi z małej książeczki "Wykwintne ciasta" nr 7/2009

Ciasto:
  • 6 jajek
  • szklanka cukru
  • cukier waniliowy
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 3 budynie czekoladowe (bez cukru)

Masa:
  • 2 budynie waniliowe (bez cukru)
  • 1 kostka masła [bardzo miękkiego!]
  • 3 szklanki mleka
  • 30 dkg chałwy waniliowej

Ponadto na wierzch:
  • gorzka czekolada

Ciasto:
Oddzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy na sztywną pianę. Miksując stopniowo dodajemy cukier wymieszany z cukrem waniliowym i żółtka [jedno po drugim]. Mąkę, budynie i proszek do pieczenia przesiewamy i dodajemy do masy. Całość delikatnie mieszamy. Pieczemy w formie o wymiarach 35x20cm [u mnie 35x25 cm] przez ok. 30 min. (w temp. 160°C). Ciasto po upieczeniu i przestudzeniu przekrajamy na dwa placki.

Masa:
Budynie gotujemy na mleku i studzimy. Masło [miękkie!] ucieramy dodając po łyżce zimnego budyniu. Na koniec dodajemy zmiksowaną chałwę [mieszamy do uzyskania aksamitnie gładkiej masy; w zależności od mocy miksera nawet do kilku minut].

Wykonanie:
Na jeden placek wykładamy połowę kremu, równomiernie rozprowadzamy. Przykrywamy drugim plackiem i na niego rozsmarowujemy pozostałą część kremu. Na wierzch ścieramy gorzką czekoladę.

Przechowujemy w lodówce.
Najlepszy po nocy spędzonej w lodówce lub przynajmniej po kilku godzinach.





 


środa, 9 listopada 2011

Babka cytrynowa



Klasyczna babka - prosta i pyszna. 
Lekko wilgotna, bardzo aromatyczna.
Do kawy, do herbaty, do kubka mleka.

Przepis od Babci, który dostała od drugiej wnuczki, która znalazła go sieci :)
Pochodzi ze strony Wielkie Żarcie (ach ta nazwa!), 
ale dla mnie i tak już na zawsze pozostanie Babciną babką :)




Składniki:
(przepis na ciasto ze strony Wielkie Żarcie)
  • kostka masła (200 g)
  • 4 jajka
  • szklanka cukru
  • opakowanie cukru wanilinowego
  • szklanka mąki pszennej
  • pół szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 i pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • soku z połowy cytryny 
  • skórka z jednej cytryny

Polewa (u mnie tylko cukier puder, ale u Babci babka była kompletna :)
  • 2-3 łyżki masła
  • 4 łyżki cukru
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżki śmietany lub jogurtu naturalnego

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Do miski wbić całe jajka, dodać cukier i cukier wanilinowy. Utrzeć na puszystą masę. Dodać obie mąki i proszek do pieczenia. Mieszać do połączenia składników. Dodać sok i skórkę z cytryny oraz roztopiony, niezbyt gorący tłuszcz. Piec około 45 minut, do suchego patyczka.

Aby przygotować polewę w małym rondelku lub patelni roztopić masło. Dodać cukier i rozpuścić go całym czas mieszając. Kiedy cukier się rozpuści zdjąć rondelek z ognia, dodać kakao i dokładnie wymieszać. Po połączeniu składników dodać śmietanę/jogurt i jeszcze raz porządnie wymieszać. 



letni, Babciny oryginał :)



               żółty

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Mazurek budyniowy "Pan Starosta"



Mój pierwszy mazurek. Przyznam, że przez lata nie lubiłam tego rodzaju ciasta. Główne skojarzenia z nim związane ograniczały się do stwierdzenia, że jest twardy, suchy i niezjadliwie słodki. Wpisy na różnych blogach pokazały jak bardzo się mylę :) 
Znalazłam więc mazurka idealnego dla mnie, czyli z masą budyniową, za którą przepadam. Ta tutaj przypomina trochę masę z napoleonki, jest pyszna! Dodatkowo, dzięki herbatnikom kwestię pieczenia ciasta mamy z głowy. Prosto i smacznie - tak jak lubię.
I muszę Wam powiedzieć, że dekorowanie mazurka to świetna zabawa :)





Składniki:
  • 40 dag kruchych prostokątnych herbatników*
  • 3 opakowania słodzonego budyniu śmietankowego, waniliowego lub migdałowego (na l/2 litra mleka każdy) - po 60 g
  • 4 szklanki mleka
  • 6 łyżek cukru
  • 3 łyżki masła łub margaryny (u mnie Kasia)
  • po 1 łyżce stołowej posiekanych orzechów (najlepiej włoskich), rodzynek i posiekanych moreli lub śliwek suszonych
  • 2 torebki polewy czekoladowej
  • 3-4 łyżki wiórków kokosowych

Przygotowanie:
W małej miseczce wymieszać budynie ze szklanką mleka. Resztę mleka zagotować z dodatkiem cukru i margaryny. Na gotujące się mleko wlać mieszankę budyniową. Gotując, dokładnie mieszać, aby nie tworzyły się grudki. Ostudzić i dodać rozdrobnione bakalie. Prostokątną formę wyłożyć połową herbatników, wyłożyć na nie masę i przykryć pozostałymi herbatnikami**. Przygotować polewę i posmarować nią wierzch mazurka. Tężejącą polewę posypać wiórkami kokosowymi. Można przybrać dowolnymi bakaliami lub owocami, jak kiwi czy pomarańcze pokrojone w kawałki, albo wiśnie z kompotu. Jeśli nie mamy gotowej polewy, możemy przygotować ją sami - 1/2 kostki margaryny, pół szklanki cukru i 3 łyżki kakao stopić w garnuszku na małym ogniu.
*być może nie będziecie potrzebować takiej ilości herbatników
**polecam wyłożyć tylko po jednej warstwie herbatników na spód i na wierzch 

Przepis pochodzi z Kuchni Polskiej Małgorzaty Caprari.


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Add