Rolady goszczą u mnie nie często, ale to dlatego, że zawsze z duszą na ramieniu wyjmuję je z blachy, by później zabrać się za zwijanie - jak nic innego w kuchni przyprawiają mnie o dreszczyk emocji "uda się/nie uda się" :) Aby zminimalizować ryzyko posiłkuję się sprawdzonymi przepisami i choć do tej pory nie przeżyłam spektakularnej porażki, to jednak rolada każdorazowo pozostaje dla mnie wyzwaniem. I właśnie z tego względu, to jej przygotowania podjęłam się w ramach Listopadowego Wyzwania Blogerek, które dotyczyło wariacji na temat szarlotek. Oba warunku spełnione: jest wyzwanie i jest wariacja :)
Biszkoptowa rolada z jabłkami - wykorzystująca "nieprzetworzone" owoce, a nie prażoną czy gotowaną masę jabłkową - przykuła moją uwagę już jakiś czas temu, ale za każdym razem, gdy zabierałam się za ciasto z jabłkami padało na jabłecznikowe klimaty, jak ostatni
placek z budyniem czy
jabłecznik serowy. Mogę tylko żałować, że tak się z nią ociągałam :) Ciasto biszkoptowe jest delikatne, mięciutkie i lekkie jak chmurka. No i wyszło idealne - bez żadnego pęknięcia przy zwijaniu (tak, tak jest ta wewnętrzna satysfakcja ;)) Do tego kruche, słodkie jabłka. Pycha!
Co istotne, rolada jest mega prosta przygotowania: miksujemy ciasto na biszkopt, a później zalewamy nim ułożone na blasze jabłka. Po upieczeniu od razu zwijamy w roladę i pozostaje tylko niecierpliwie czekać aż przestygnie. Niecierpliwie, bo pachnie obłędnie! Polecam